Tworcze Bieszczady

NAJBLIŻSZE WYDARZENIA

16.12.2017

Archiwum wiadomosci ›

Ginące zawody

Ginącymi zawodami nazywamy działania, które we współczesnym świecie powoli odchodzą w zapomnienie. Wynika to m.in. z rozwoju cywilizacyjnego. Aby uchronić od zapomnienia niektóre z takich profesji, ludzie w Bieszczadach rozpoczęli na nowo ich kultywowanie.

Bibuła - Andrzej KuszBIBUŁKARSTWO Tak się stało np. z niemal zupełnie zapomnianym po drugiej wojnie światowej bibułkarstwem. Kręcenie kwiatów z bibuły byłoby zupełnie niedługo zaginęło gdyby nie kilka osób, które zaczęły wypytywać starszych mieszkańców o technikę kręcenia. I tak powoli z roku na rok przybywało amatorów bibułkarstwa.  Dziś w Bieszczadach znajduje się kilka miejsc, gdzie bibuła niezaprzeczalnie króluje. Jednym z nich jest pensjonat Bazyl i jego właściciel – Andrzej Kusz – zwany przez nas Bieszczadzkim Królem Bibuły. Jego prace znane są już w całej Polsce.  Są to nie tylko przeróżne bukiety kwiatów, ale także całe dekoracje wnętrz, czy też suknie ślubne…

Na szkle malowanieMALOWANIE NA SZKLE Inną działalnością wracającą do łask stało się malowanie na szkle. Tradycja równie zapomniana jak bibułkarstwo – dziś staje się coraz popularniejsza i znajduje swoich zwolenników. Katarzyna Onacko z Zagórza, wykorzystując specjalne farby do szkła, prowadzi co tydzień warsztaty malowania na szkle  w Zagrodzie Magija w Wesołej Stodole dla wszystkich chętnych przebywających w Bieszczadach.

Tradycyjnie...w lisciu chrzanuWYPIEK TRADYCYJNY wciąż niewiele jest miejsc w regionie, gdzie króluje wiejski piec chlebowy i smakołyki w nim przygotowywane. Najsłynniejszym jest gospodarstwo u Flika – Romana Glapiaka w Dźwiniaczu, który co roku organizuje znane w całych Bieszczadach – Święto Chleba. Wypiek tradycyjnego pieczywa prowadzą także panie należące do kół gospodyń wiejskich w poszczególnych miejscowościach. W Orelcu przy Niepublicznej Szkole Podstawowej wybudowano w ramach projektu piec chlebowy, w którym co roku przed świętem Matki Boskiej Zielnej 15 sierpnia wypieka się chleb, który następnie spożywają wszyscy uczestnicy mszy św. podczas uroczystości nazwanej „Chlebem łamanie”. Mistrzynią wypieku wiejskiego pysznego chleba jest pani Bernadeta Wojtanowska z Orelca czuwająca zawsze nad przebiegiem całego procesu począwszy od zrobienia odpowiedniego zakwasu, rozpalenia dobrym drewnem w piecu, a skończywszy na częstowaniu  wszystkich. Cotygodniowe warsztaty wypieku rogalików i chleba zwane „Z wiejskiego pieca” odbywają się także w Zagrodzie Magija w Orelcu.

Powstaje krywulkaBIŻUTERIA  KORALIKOWA dzięki kilku osobom odżyła w Bieszczadach tradycja wyrobu regionalnej łemkowskiej biżuterii koralikowej – krywulek, sylianek… Piękne i pracochłonne wzory powstają m.in. w Pracowni Miodosytniej w Orelcu prowadzonej przez Ewelinę i Piotra Wyderków. Są to nie tylko naszyjniki w tradycyjnych kolorach, ale również inspirowane tradycją bransoletki, pierścionki, kolczyki… Autorzy prowadzą także warsztaty wyrobu biżuterii koralikowej. Zajmują się także wyrobem miodów pitnych, a Piotr dodatkowo jest gonciarzem – wyrabia łupany gont pierwotną techniką łupania poszczególnych szczap drewna.

Na kole garncarskimGARNCARSTWO to zawód, podobnie jak i wcześniejsze, odchodzący w zapomnienie – kto dziś potrzebuje glinianych garnków? A jednak okazuje się, że praca na kole garncarskim, zabawa gliną jest czymś co wciąga nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Może dlatego, że pozwala się zrelaksować? W Bieszczadach powstały dwie pracownie garncarskie w Jankowcach Zbyszka Przytulskiego i w Czarne Róży i Krzysztofa Franczaków. W obu miejscach można przyjrzeć się wyrobom ceramicznym, wypalić produkty w piecu a także zakupić gotowe dzbanki, kubki i inne drobnostki. Warsztaty ceramiczne co tydzień odbywają się także w Zagrodzie Magija w Orelcu.

TkactwoTKACTWOWO I  GOBELINY w przedwojennych Bieszczadach mieszkańcy wiosek musieli być samowystarczalni – wykonywali więc wiele zawodów. W każdym domu zimą w kącie izby znajdował się warsztat tkacki, na którym pracowały kobiety. Na krosnach tkały materiały potrzebne do ubrania, pościel, dywaniki. Proces przygotowania materiałów do tkania był bardzo pracochłonny. Nawijanie osnowy dziś wydaje się nam matematyczną łamigłówką. Na szczęście są jeszcze osoby znające się na tej sztuce. Na starych krosnach można popracować w Orelcu w Zagrodzie Magija – gdzie osnowę nawijały babcie zza góry czyli ze Słowacji tkające na co dzień w swoich domach. Tkactwo to również gobeliny tkane na ramach. Zajmują się nimi m.in. Maria Hasior – mieszkająca obecnie w Caritasie w Myczkowcach (uczy tam młode pokolenie tkackiej sztuki), Zofia Zdanowicz z Rudenki oraz Małgorzata Żmijewska z Polany.

Wiklina - Irena TrojnarWIKLINIARSTWO w przeszłości było niemal powszechną profesją. Wiklina rosła wszędzie i wyrabiano z niej przedmioty codziennego użytku, przede wszystkim kosze, niezbędne w gospodarstwie domowym. Dzisiaj wikliniarstwo urosło do rangi sztuki a najlepsi wikliniarze potrafią wypleźc niemal wszystko. Dla wielu osób jest to sposób na życie. Do nich należy Irena Trojnar z Bandrowa a jej wyroby znane są daleko poza granicami Polski. W Bandrowie corocznie w sierpniu odbywają sie „Koszykalia” – impreza promująca regionalne rękodzieło i rzemiosło.